Kołyska

I

Otoczona jej drewnianą silną ramą

Jest jak obraz Boga w gorzkim świecie.

Znowu słyszy rzewną pieśń, od lat tę samą,

Wciąż bezpieczną, bez rozpaczy, bez uniesień.


I daleko las, głęboka woda, cienie.

I tak dobrze jest omijać nieskończoność.

Przecież ona - niewidziana - nie istnieje

I nie widać tych, co czasem wśród niej toną.


Ref.

Nie patrz więc, nie patrz, dal nazbyt sina,

Ogrzej się koło komina.

Kołysz więc, kołysz, aż ci się przyśni

Ból pękającej kołyski.


II

Świt przychodzi tak jak wieczór i południe.

Jednostajny zawsze tylko jest ruch Ziemi.

Nie chce wiedzieć, lecz już wie i zapisuje:

Zatrzymanie tej kołyski wszystko zmieni.


Pierwszy krok - w niezapisany lasem wszechświat.

Drugi krok - w nieopłakany jeszcze wieczór.

Trzeci spala chwilę smutku garścią piękna.

Czwarty – oczyszczenie twarzy ze złych przeczuć.


Ref:

Kołysz, nie kołysz, idę ja w drogę,

już cię poskładać nie mogę.

Popatrz, a popatrz, zmienia się, zmienia

Świat od mojego istnienia.




< Powrót