W sam raz

I

Na mój poranny zestaw nut,

Na stada liter, drżenie rąk

Opada co dzień twardy chłód

Jak drożejący wiecznie prąd.

Niepostrzeżenie sięgam ust,

By zablokować upływ krwi.

I czekam, żeby stał się cud,

Który co rano mi się śni.

Ref.

Nie mówię nic, bo przecież

Musiałabym powiedzieć prawdę,

A tej nawet ja sama nie chcę znać.

Przemykam cicho ponad dniem,

Rozumiem, umiem, czytam, znam,

W sam raz, by niespokojnie spać.

II

W zachwycie milczę, mówiąc wciąż,

Sama nie wierzę w to, co wiem.

Na nudną szczerość, drogą tak

Chyba na razie nie stać mnie.

I tylko dobrze znany ból

Jak cierń głęboko w głowie tkwi,

A oswojony dawno lęk

Zbyt mocno spina linię brwi.

Ref.

Nie mówię nic, bo przecież…

III

Podobno piękno w smutku tkwi,

Bo smutne oczy piękniej lśnią.

Więcej w nich blasku znajdziesz, gdy

Tłumionych łez zachodzą mgłą.

Ta litografia krwawa coś,

Kamień za ciężki, szkoda sił.

Wychodzi drogo taki los.

Zbyt wiele warte moje sny.

Ref.

Nie mówię nic, bo przecież…




< Powrót