Reminiscencje wrocławskie

11 grudnia wieczorem wracałam do Wrocławia z piosenką, którą pozbierałam dwa lata temu z połyskującego w nocnym deszczu Rynku. "Wio, Leonardo, czyli reminiscencje wrocławskie" śpiewałam najpierw u Pieśniarzy na Szewskiej. Podczas recitalu zbierałam ze ścian kolejne obrazy, toczył się wiersz. Bo na Szewskiej się słucha, pisze, śpiewa i tworzy. Pozdrawiam całą ekipę i dziękuję za wzajemne słuchanie. 

Sporo zdjęć ze spotkania można obejrzeć na moim profilu fb - zapraszam.

Rozmowa z redaktorem Leszkiem Kopciem w Radiu Wrocław przeplatana była piosenkami śpiewanymi na żywo. I znów "Wio, Leonardo" oraz inne "wieczorynki" - czyli nocne pieśni prawie hulaszcze - poetycko oczywiście. 

Nie wrócę do Wrocławia. Bo ja nigdy stamtąd nie wyjechałam.









< Powrót