Support

jest dziewiętnasta

słońce zaraz oślepi nas wbijając rażące światło

przez grube luksfery Szybu Wilson

siedzimy i czekamy jak instrumenty

rozłożone na scenie


moja miłość do ciebie

piekąca rana

po oparzeniu


granatowe tło

rozpruwają sekwencje

sztucznych świetlistych

sopli

z tym słońcem

to się chyba kolega

pomylił


szukam twojego uda

znajduję pustkę masy

obcych ludzi

na wyciągnięcie

ręki


biała chustka

chłonie leniwie

srebrne strugi potu

z twarzy perkusisty


szukam

twojego zapachu


basy za cicho

Al zmienia gitarę

tło w kolorze czerwonego wina

rozpruwają sekwencje

świetlistych sopli

Al wbija elektryczny chłód

w nienasycone zmysły

rozgrzane do czerwoności


na nieodebrane połączenie

odpowiadam nazajutrz rano

wierszem utkanym

z zapachu i koloru

twojej rozżarzonej

skóry


Bytom, czerwiec 2009



< Powrót