Miasteczko zwane Sychar

Postanowiłam go zbawić.

najpierw sprawdziłam dokładnie

jak wyglądają jego

kontakty z ludźmi


Ustaliłam, czy wciąż nosi

przykrótkie nogawki

i czy jego brwi unoszą się

w ten sam sposób co zawsze


Po wykonaniu kilku telefonów

nauczyłam się jego języka.

Znalazłam słabe punkty

i kilka innych słabości.


Z czym jest na bakier.

Z czym za pan brat.

Co czyta.

Kiedy błądzi.


Ustaliłam datę ostatecznego zagubienia.

Pewnego dnia podeszłam.

Studnia była pełna wody.

Zostawiłam dzban i odeszłam do miasta.


IV 06




< Powrót