Upał

Dzień, który przywitał nas

słonecznie i cicho

usadowił za starą stodołą

w cieniu długim na jakieś sześć metrów

o tej porze dnia


opowiadamy sobie

o niewidzialnym

piasek przesypuje się gładko

przez nasze palce

zaczyna szkliwieć

od wzroku

temperatura rośnie

wprost proporcjonalnie

do ciężaru spojrzeń

nienamacalne bruzdy

zsuwają się po skórze


co chwila

wystawiamy stopy

to jedną

to drugą

żeby sprawdzić

temperaturę


strach pomyśleć

jak będzie wyglądał

czas

po stracie ostatniego zęba


Bytom, 25 czerwca 2011



< Powrót